Kacper codziennie zaskakuje. Odkrywa świat na nowo, poznaje go każdym zmysłem.
Uwielbia smakować. Jeszcze jest na etapie wkładania wszelkich rzeczy do buzi i gryzienia, lizania, smakowania. Czy to zabawka, czy okruch z ziemi, czy żołądź z lasu. Sprawdza, pod naszym czujnym okiem, by krzywda się dziecku nie stała. Zajada się, jak to dziecko, słodyczami :) Uwielbia ciacia - wszelkiej maści ciasta domowe i ciasteczka sklepowe, które staramy się ograniczać. Kupiliśmy specjalną praskę do robienia różnych fikuśnych ciasteczek. Mama robi więc dla Kacpra ciastka, oszukując przepis i dodając nieco bardziej zdrowych półproduktów, jak otręby pszenne, mielone orzechy i wiórki kokosowe.
Uwielbia wąchać. Ostatnio "na tapecie" są wszystkie perfumy Kkk (Krzysia) i Dziadzia (Dziadka), jakie można odnaleźć w łazience, podczas kacprowego posiedzenia na nakładce. Wącha więc Old Spice, Str8, Davida Beckhama i Hugo Bossa. Wącha z nadzieją, że Mama lub Tata lub kto tam jest pod ręką, zrobią delikatnie "psikpsik" :) Po skończonym posiedzeniu pokaże też, zatykając nos, jak czuć również jego kupkę :)
Uwielbia patrzeć. Na kolorowe obrazki w swoich książkach. Na mijane po drodze auta, dźwigi, lampy, koparki i inne cuda. Patrzy w niebo i szuka kreski - białej smugi samolotu, którym zapewne leciał Dziadzia. Patrzy na Tatę, jak się goli, naśladując potem każdy ruch niewidzialną maszynką. Patrzy na Mamę, jak odkurza, wyrywając potem końcówkę odkurzacza, bo sam już przecież też potrafi. Wreszcie patrzy na Natalkę, jak się już do nas ładnie uśmiecha :)
Uwielbia słuchać. Słucha historii ze swoich książek, opowiadanych inaczej przez każdego z nas. Mama pokazuje, jak Rabuś kradnie pieniądze z banku a policjanci krzyczą "Rabuś, nie kradnij!". Tata opowiada, jak Rabuś kradnie i wsiada do swojego zdezelowanego wozu a policja goni ich wypasioną furą :)
Słucha naszych opowieści, codziennych, o pracy, o planach i zamiarach. I każde wypowiedziane w złą godzinę "jedziemy", "idziemy" często skutkuje buntem na pokładzie. Kacper jęcząc przeokropnie, w trybie przyspieszonym znajduje się w przedpokoju, chwyta za buty i głośno krzyczy "DADA!!!"...
Dziś Mama powiedziała: "Choć Kacperku, pokażemy Tatusiowi, gdzie włączyliśmy piec, żeby zjadł obiadek"...
Synek słowo piec skojarzył trochę inaczej, całkiem poprawnie (!), i zaprowadził Tatę do sterownika centralnego ogrzewania, wiszącego na ścianie. Sterownika do pieca grzewczego :)
Co za bystrzak! :)
Kacper uwielbia dotykać. Bierze do rąk piasek i rzuca gdzie popadnie. Znajduje wszelkie kije w lesie i łamie, rzuca, macha i robi "pac pac" po kwiatach. Dotyka ciepłą główkę Natalki, robiąc "cacy" a potem całuje ją po rękach i stopach i gdzie tylko się da!
Ma niesamowitą pamięć. Pewnego dnia, popołudniu, wkładaliśmy naczynia do zmywarki. Powiedzieliśmy do Kacpra: "Kacper, jak przyjdzie babcia, powiedz jej, żeby włączyła swój program do mycia". Minęło dość sporo czasu, gdy wróciła , więc nie przypuszczałam, że będzie pamiętał. Babcia weszła a on NATYCHMIAST podbiegł, chwycił ją za rękę i podprowadził do zmywarki :)
Prawdopodobnie jest w tym, co piszę, dużo dumy i takiego rodzicielskiego podziwu dla własnego dziecka. Ale jednak On, na tle swoich rówieśników, wydaje się być nad wyraz mądry i elokwentny. W każdym razie, naszym zadaniem jest, by te zdolności pielęgnować i kierować na dobre tory.
Oto kilka fotosów z naszych weekendowych wypadów. Uczymy się, jak przełazić wertepy, jak rozpalać ognisko, jak rzucać chleb kaczkom w jeziorze i jak budować zamki z piasku :)
Chwile te są dla nas bezcenne.
Chwile te są dla nas bezcenne.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz