Mam już za sobą pierwszy rok życia!!! Juuuupiiii!!!! Nie jestem już niemowlakiem, ale dzieckiem :))
Tyle się wydarzyło w ciągu tego roku, że ledwo to ogarniam! Co miesiąc, ba!, co tydzień, odkrywałem coś nowego, zdobywałem wiedzę, która pozwala mi pojąć ten świat! Tyle się nauczyłem, że chyba nigdy więcej rok z mojego życia nie będzie tak intensywny! Najpierw nauczyłem się trzymać prosto głowę, potem obracać na boki, potem siadać, aż wreszcie przyszedł czas na pierwszy samodzielny krok. Teraz to już biegam po domu i tylko patrzą, czy nie wchodzę na schody i czy nie robię BAM! na płytkach kuchennych.
Poznałem, co to zupka warzywna, mięsko, mnóstwo owoców a nawet ciasto 3-BIT czy biszkopt z masą kremową i galaretką :) PYCHA!
Jeżdżę już na rowerze z Tatą, podlewam wężem ogrodowym trawę z dziadkiem, a z Mamą i Babcią czytamy Reksia i katalog z Castoramy :)
Rodzice wyprawili mi suuuuper urodzinki!!! 2 czerwca, na godzinę 16.30 przyjechali moi goście. Był wujek chrzestny Bartek z żonką Anią i moją kuzynką Lenką, z którą planujemy w przyszłości chodzić razem na zabawy. Była ciocia Irenka z wujaszkiem Adamem, od których dostałem super extra mega jeździk. Była oczywiście ciocia Agatka, która przyleciała samolotem aż z Hiszpanii! Gdybym to widział, napewno bym krzyczał: "Panie Pilocie, dziura w samolocie!". Byli moi Dziadkowie, wujek Kris, wujek Seba i ciocia Karolinka.
Najpierw dmuchałem świeczkę na moim torcie. Tort zrobili mi rodzice! Był przepiękny! Kolorowy, z fajnym pociągiem ze zwierzakami. Bardzo mi smakował! Brzoskwiniowy, pyszny!!! Dmuchanie świeczki ćwiczyłem cały miesiąc! Z pomocą Mamy, udało mi się zdmuchnąć i wszyscy bili brawo!
Potem dostałem mnóstwo prezentów! Jeździk, klocki Lego Duplo, ubrania na lato, samochody, sprzęt do piaskownicy, no i piaskownicę ze zjeżdżalnią, co stoi w ogrodzie :) Niech no tylko Dziadek ukończy tą konstrukcję, jak tam wpadnę do piachu, to dopiero będą mnie kontrolować, czy się ładnie bawię! :)
No i jeszcze Wam powiem, że tak się złożyło, że kilka dni przed urodzinami dostałem lekkiej gorączki. Mama mi ciągle mierzyła temperaturę tym światełkowym termometrem, wychodziło chyba prawie 38 stopni. A w dniu urodzin pojawiła się na moim brzuchu czerwona wysypka! Na szczęście na mojej imprezie ukryłem ją pod koszulą. Mama stwierdziła, że to "trzydniówka" i trochę mniej się o mnie martwiła. Ale bardzo źle spałem wtedy. Poszliśmy wkońcu do Pani Lekarki, która kazała Rodzicom smarować mnie maścią i dać mi syropek. No i wreszcie mogłem się wyspać! :) Już chyba zdrowieję, nie martwcie się!
Wszystkim, którzy przez rok śledzili moje wyczyny i sukcesy na tym blogu, dziękuję za zainteresowanie :) Jesteście super!
I ja też jestem super!










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz