Ma-ma...
Czasem się uda, że usłyszę nieśmiało te dwie sylaby, choć częściej wychodzi mu ba-ba :) albo ma-pa.
Kochany Synek. Dziś dostałam piękną kartkę od Mojego Synusia, z życzeniami i różą :) Rękodzieło, przy pomocy Taty. Wzruszyłam się. Kacper, nie świadomy okoliczności, został obsypany stosem całusów i uścisków z samego rana :) Wyglądało bardziej, jakbym ja mu składała życzenia :) Jest taki cudny, mały, bezbronny, radosny...Tyle w nim uśmiechu! Tyle szczęścia mi daje każdego dnia! Nie ważne, czy coś nabroił czy denerwował czy marudził...Jak się budzi i patrzy i uśmiecha...lepiej zaczyna się mój dzień :)
Warto jest żyć dla takich chwil.
A co u nas? aktywności ciąg dalszy...
Odkąd Kacperuś ruszył z kopyta, angażujemy go w rozrywki, o których zawsze marzyliśmy, aby robić je z dziećmi :)
Rower.
Tu przoduje Tata. Zdobył profesjonalne firmówka siodełko fotelik rowerowy dla dzieci, kupił Synusiowi kask, ochraniacze na kolanka, zamocował sprzęt do swojego roweru, dopasował wysokość stóp i...śmigają oboje po mieście! Co za frajda! Kacper zafascynowany! Wprost nie mógł z wrażenia po pierwszej przejażdżce! Dumny jak paw, wyprostował się w siedzeniu, przedramiona ułożył na podłokietnikach fotela i zwiedza! Całe osiedle widziało :) Gdy pewnego razu wybrali się w podróż, Kacper był tak "wybujany", że po prostu uciął sobie drzemeczkę podczas jazdy :) Ogólnie rzecz biorąc, trafiony pomysł rowerowy!
Park Krasnala.
W naszym miejskim parku rozrywki dla dzieci jest tyle atrakcji, że za każdym razem, kiedy tam jedziemy, odkrywamy coś ciekawego i nowego. Ulubione huśtawki są zawsze momentem śmiechu i radości :) Oglądamy razem zwierzęta, ogromnego niedźwiedzia z gipsu, wypatrujemy kózki, które biegają sobie swobodnie po parku. A Kacper tylko pokazuje palcem i mówi "Yyyyyy!", żeby iść w TYM właśnie kierunku, co chce.
Sala zabaw.
No tutaj to już był istny szał! Puszczony swobodnie, chodził sobie elegancko od zabawek do zabawek, wybierał, czym chce się zająć i tylko wypatrywał innych dzieci, żeby dotknąć i zrobić "Tuli tuli" :) Potem Tata wrzucił Kacperka do basenu z kulkami i ten tarzał się w nich, co chwila wstawał i upadał (na szczęście bezpiecznie) :) Oczywiście nie obyło się bez machania każdej Pani Opiekunce :) I posyłania tych megasłodkich uśmiechów!
Basen.
Pierwszy pobyt był męskim wypadem. Ruszyli w niedzielne przedpołudnie, zapakowani po uszy, z ręcznikami, pieluchami, chrupkami, patyczkami do uszu i co tylko było pod ręką. Z wielkim gumowym żółtym kołem, które okazało się bardziej straaaaaszne niż cały basen razem wzięty. A Kacper bawił się przednio! Chlapał, dawał nura, radował się każdym napotkanym dzieckiem :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz