24 listopada 2013

Drugie dno rodzicielstwa :)

 Nocne pobudki, płacze i marudzenia. To jest właśnie ta druga, mniej przyjemna strona medalu. Kacper nie należy do "trudnych" dzieci, ale ostatnimi czasy zdarzały się same gorsze momenty. Kumulacja nastąpiła w miniony miesiąc, kiedy to marudzenie było tak intensywne, że kompletnie nie wiedzieliśmy, co robić. Noce były ciężkie, zasypianie długie i żmudne, czasem nawet do 22. Potem, gdy już szczęśliwie zasnął, wiercił się i kręcił, rzucając każdą kończyną w łóżeczku. A od północy budził się niemal co godzinę. To smoczek, to kocyk, to "pićku", to mleczko, to dziąsełka,to... Pan Doktor przypuszcza, że to alergia.Więc zmieniliśmy mleko, co niezbyt zmieniło to zachowanie.I wtem, po kilku ciężkich dniach, wyciszył się nasz Kacper i uspokoił. Jednocześnie zaczął obracać się z plecków na brzuszek po dwa obroty na raz, po których zadziera pupę do góry i próbuje pełzać. Dodatkowo zaczyna mówić nowe głoski i sylaby. Myślimy więc, że przeszedł baaaaaaardzo intensywnie kolejny skok rozwojowy.







W tym skoku nabył takie umiejętności, jak wkładanie naszych palców czy koszul do buzi, co pewnie łagodzi swędzenie dziąsełek. Potrafi już odpychać świadomie butelkę, gdy nie jest głodny. Wydaje się, że zaczyna reagować na swoje imię a oddany do rąk babci czy dziadka, szuka wzrokiem rodziców. Czasem, gdy radośnie gaworzy i wierzga nogami i rękoma, wydaje się, że chce tyle nam opowiedzieć, ale blokuje go nieumiejętność mówienia :)








Fizycznie Kacper jest coraz sprawniejszy. Położony do pozycji półleżącej, próbuje chwycić się poręczy wózka czy fotelika, dźwignąć główkę i pochylić się do przodu. W łóżeczku wygina się w łuk i stara się złapać poręczy! Niebawem chyba obniżymy dno łóżeczka. Choć, póki co, śpi z nami. Wieziony w wózku, lubi już leżeć z podniesionym oparciem. Podziwia teraz kolorowe, spadające liście, bloki, płoty, mijane samochody. A w jego oczach jest tyle ciekawości!






Cudownie patrzeć, jak rozwija się i rośnie taki mały człowiek, chociaż samemu, dźwigając ledwo powieki, nieraz wolałoby się choć na jeden dzień zwyczajnie odpocząć. Zmęczenie daje się we znaki, więcej wtedy złości a mniej cierpliwości. Ale bycie rodzicem odkrywa, jak bardzo człowiek rezygnuje z samego siebie na rzecz dziecka, ile jest w stanie znieść i poświęcić, by jemu było dobrze.


Chyba trzeba przyznać, nie wiedzieliśmy, jak wiele trudu wymaga bycie Mamą i Tatą, Ale patrzenie na Niego i łapanie tych krótkich chwil wspólnych poranków, uśmiechów na nasz widok i przytulanek, rekompensuje wiele. Jeśli nie wszystko :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz