27 września 2013

Kacper rządzi!

No cóż...dziecko jednak wywraca życie do góry nogami! :) Zdążyliśmy się już o tym przekonać nie jeden raz. Weekendowe wstawanie o 6 czy 7 rano należy już do całkowitej normy. Kacper 2 września rozpoczął swój czwarty miesiąc życia i rośnie nam tak szybko, że postanowiliśmy go "wycałowywać" non stop, od stóp do głów, bo niedługo usłyszymy: "Nie całuj, siara...!".

Jest taki śmieszny! Gdy budzi się o 6 rano lub, przy odrobinie szczęścia, o 6:30, uśmiecha się szeroko, gdy któreś z nas podejdzie do łóżeczka. I nie budzi się z głodu, bo zwykł jadać ok. 5:00. Po prostu się budzi i chyba chce poleżakować z nami w łóżku, bo tupie nóżkami o szczebelki a gdy go kładziemy obok siebie, obdarowuje nas uśmiechami i często po chwili zasypia jeszcze na godzinkę lub dłużej. Te poranki są wówczas tak błogie, bo Tata wychodzi do praca a Mama może sobie jeszcze podrzemać.

Gdy wstajemy na śniadanko, wtedy już jest zryw, bo Kacper nienajedzony to Kacper zły. I Maruda. I Płaczek. Więcej nie mówmy, kto ma dzieci, wie o co chodzi. Z takim małym, wkurzonym człowieczkiem lepiej nie zadzierać :) No więc...dostaje butlę i już szczęśliwy! Tak właśnie - Kacper pije pięknie z butli, dostaje już czasem mleczko modyfikowane i tylko czekamy, aż będzie mógł posmakować kaszki czy przecierku.

Po śniadanku - drzemka lub spacer. W każdym razie - drzemka, bo na spacerze też śpi. Po obiedzie -drzemka. I po podwieczorku też. Właściwie jak nie je i chwilkę się nie pobawi, to lubi sobie chłopak pospać :) Z zasypianiem jest troszkę gorzej, ale to inna bajka.

Najmilsze chyba są wieczory...Nasz codzienny rytuał zaczynamy kąpielą. Tata pewną ręką chwyta Kacperka i zanurza w wanience pełnej wody :) Temperatura? Na pewno nie książkowe 37 stopni tylko więcej :) Lubimy ciepełko! Kacperek zaczyna już  rozchlapywać wodę na podłogę i odkrywać, że kąpiel to też zabawa! Potem na przewijaku ubieranko, czyszczenie noska, patyczkowanie uszu i czesanie włosków - czyli ulubione zabiegi Mamy! I tu już Kacper wykazuje nieco mniej cierpliwości :)

Gotowy, pachnący i taki niemowlakowo-milusi, trafia wprost na ręce Mamy do karmienia. Wyciszona muzyka, wygaszony telewizor, przyćmiona lampka...chwila relaksu dla całej naszej trójki.


"Królu mój, Ty śpij, Ty śpij a ja
Nie będę dzisiaj spać.

Kiedyś tam będziesz mieć dorosłą duszę,
Kiedyś tam, kiedyś tam...

Ale dziś jesteś mały jak okruszek
Który los rzucił nam..."

























2 komentarze:

  1. Tak, tak.... :)) nic dodać, nic ująć. Taki jest nasz kochany Syneczek :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Złoty chłopak. Stracił trochę ciemnej czupryny, ale i tak prezesuje :)

    OdpowiedzUsuń