Wybiła magiczna data :) Zakończył się szczęśliwie 37 tydzień - tak więc okres wcześniactwa za nami. Powoli dobijamy do brzegu. Dziś zaczynamy 38 tydzień czyli Maluszek jest "w terminie". Może przyjść na świat właściwie w każdej chwili!
Za kilka dni kolejna wizyta lekarska, świeżutkie USG, KTG, uzupełnienie kompletu badań.... Porodówka czeka :) Pojawiają się myśli, że to już! tuż, tuż! tak naprawdę, za chwilę, za moment... i już będziemy w trójkę. Dziwne uczucie, kiedy jeszcze jestem w domu, spokojnie leżę w łóżku, zmieniając pozycje co mniej więcej 20 minut, że w każdej chwili mogę trafić do szpitala i wrócić z Dzidziusiem :) Powoli staje się to tak namacalne i "uzmysłowiowalne" :) Ciężko znaleźć słowa, by opisać ten stan. A ja? Czuję się doskonale! Każdego dnia dziękuję Bogu za tak szczęśliwą ciążę.
Dużo relaksu we mnie, dużo spokoju i radości. Póki co, dużo również siły i mocy do walki o szczęśliwy poród, o bezpieczny powrót ze zdrowym Synkiem. Tylko kobieta potrafi po tylu miesiącach przetrwać ból, pokonać strach i zdobyć ten szczyt. Niemała w tym rola męża. Paweł dodaje mi sił i spokoju ducha.
Wiem, że to będzie dla Niego najlepszy prezent, jaki mogę mu dać :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz