Przygoda z nocnikiem zaczęła się właściwie dość niewinnie...Gdy zauważyliśmy, że Kacper regularnie o poranku brudzi pieluchę, postanowiliśmy go od Nowego Roku sadzać na nocniczek, aby ciężary wpadały wprost do niego :) I po kilku dniach mały mądrala tylko czekał, aż zostanie posadzony i radośnie wyciągał rączki na "Mamo!!! Juuuużż!!!" :)
Kacperuś pomyka na spacery w swojej nowej spacerówce i, choć zima zła za oknem, śpi smacznie i zdrowo na mroźnym powietrzu. A gdy wsadzimy go w wózeczek i wozimy po domu, zwiedza, jakby pierwszy raz widział salon i kuchnię :) Największą ma frajdę, gdy Tata tym wózkiem udaje traktor, kombajn Wujka Bartka lub inne motoryzacyjne cuda :)
Czas z rodzicami Kacper spędza rozmaicie. Oto przykłady:
Z mamą:
Z tatą:
A tu z ulubioną ciocią chrzestną:
Ulubioną zupką Kacpra stała się zupka cukiniowo-ziemniaczana. Do ugotowanego ziemniaczka dorzucamy kilka plasterków cukinii, całość miksujemy a na koniec dodajemy łyżeczkę oliwy i doprawiamy koperkiem. Pyszności!
Od 27 stycznia Kacper robi "Tosi tosi" czy jak kto woli "Brawoo!!!" i zaczyna klękać, wspierając się na kolanach i podtrzymując rączkami podłoża. Czasem w tej pozycji kica na łóżku jak zając i napewno nie chce wtedy spać :)
Ogólnie rzecz mówiąc...Jest suuuuuper!!! :)







Zdolniachaa! :) pozdrowienia :*
OdpowiedzUsuń