14 lutego 2015
Żłobek.
I oto stało się. Kacper poszedł do żłobka. Miniony tydzień był tym pierwszym, adaptacyjnym. Chodziliśmy codziennie na 9, zostawał w żłobku w pierwszy i drugi dzień na dwie godziny, później kolejne dni został tak długo, aż wstał z drzemki.
Pierwsze dwa dni zaskoczył mnie mój mały chłopczyk. Otóż... Po naszych opowiastkach, jak to fajnie będzie w żłobku, że będą dzieci, że będą zabawki, nasz Kacper po rozebraniu się i ubraniu paputków sam pokazywał palcem na salę i wołał "Dzieci!!!"... Po czym dawał rękę Pani i maszerował "na salę".
Od środy nastąpił spodziewany kryzys. Kacper poznał się, którędy wiedzie trasa do żłoba, i już w połowie drogi, w aucie, rozpoczynał pierwsze zawodzenie pt. "Niieeee!!!"...
W szatni następowało krótkie i sprawne przebieranie się, a po nim dość szybkie wyrywanie go z rąk Mamy. Oj, bolało to, bardzo...
Przeżywałam coś w rodzaju poporodowego Baby Blues. Płacz i zgrzytanie zębów. Początkowo płakałam, że go zostawiłam, że był przy mnie, że tak mu było dobrze. Widziałam jego smutne oczy, które krzyczały do mnie "Mamusiuuuuu!!!".....
:)
Później przeżywałam kolejne wątpliwości pt.: "Rozdzieliłam rodzeństwo! Tak im dobrze było razem, w domu, w ciepełku, przy mamusi..."... :)
Po drugim tygodniu żłobkowego szaleństwa, przyszła pierwsza szalona żłobkowa choroba... Katar, kaszel, katar, coraz głośniejszy kaszel, 37,5, katar, 38, paracetamol, kaszel, nurofen, 38,3......
Gdy zobaczyłam, jak moje dziecko samo (!) układa się do snu, poleguje na podusi, co mu się nie zdarza, dałam antybiotyk. Cierpiał, był zmęczony, śpiący, chory.
Ot, zachciało się żłobka.
Choroby muszą być. Nieodłączny to element każdego rodzica i każdego dziecka. Grunt, żeby być czujnym, rozważnym, nastawionym i przygotowanym na wszystko.
Kolejne dni przed nami. Mama wraca do pracy. Będzie intensywnie, będzie szybko i pewnie nieco bardziej chaotycznie. Wszyscy musimy się nauczyć nowego rozkładu jazdy.
Trzymajcie kciuki!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Mnie to czeka od września, strasznie się boję :/ Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń