2 stycznia 2014

Kończę 7 miesięcy! Jestem prawie dorosły :)

Jupi!!! Kolejny ciężki miesiąc za mną. Wydarzyło się dużo! 

Przede wszystkim mam dwa zęby, na dole, takie dwa kasowniki :) Więc jak mama daje mi dla zabicia mego marudzenia kawałek pudełka od czekolady, gdy się odwraca, z łatwością odgryzam kawałek i smakuję tę celulozę. Bardzo smakuje mi też skrobanie jabłka na spółe z mamą.


Tata nauczył mnie popijać wodę z prawdziwej dorosłej szklanki! Narazie tata ją trzyma, ale niedługo się zawezmę i przejmę kontrolę nad uszkiem :)


Poza tym to za mną pierwsze święta Bożego Narodzenia. Oczywiście to ja zgarnąłem najwięcej prezentów! Samolota, nowe gryzaki, ciuchy i inne gadżety :) 


Nadal przewracam się na brzuch głównie przez lewy bok, nawet w nocy, czym mega wkurzam rodziców, bo nie jest wtedy wygodnie i troche płaczę...No ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo :) Przynajmniej częściej mnie wtedy tulą! 


Aha...byłbym zapomniał! Jak mnie wsadzają w ten hipsterski zielony fotelik leżaczek, to się podpieram o bok i prawie siedzę długo sam! Ciężka to robota, ale jak widzę, jak się z tego cieszą...no to jak tu nie posiedzieć przez chwile...


Nadal piję obrzydliwe mleko Nutramigen, ale przynajmniej nie dają mi już tych kaszek owocowych, to mi wysypka na twarzy nie wyłazi. I dostaję coraz więcej warzyw na obiady. Co prawda, delicje to to nie są, no ale jeszcze się kiedyś objem cuksami i ciastkami, jak mama nie będzie widziała... :)



Nadal dużo chce mi się spacia. Głównie lubię spacery, bo wtedy tak mi się dobrze drzemkuje. A w domu coś nie umiem długo spać...no i mama się zawzieła, że przestaje mnie nosić...No dobra, póki co, idę na to, ale nadal ma mnie przytulać i śpiewać, tyle że na siedząco.


Co do gadki...jeszcze nie chce mi sie za dużo mówić, wołam sobie czasem "dadada" albo udaję tarzana. Narazie wystarczy. I tak dużo nowości jak na jeden miesiąc.


Podsłyszałem, że mama szuka mi niani...Mam nadzieje, że bedzie młoda i fajna :)


Dobra kończę. Ciekawe co mi przyniesie 8 miesiąc. Przymierzam się powoli do chodzenia, żeby trochę o własnych nogach po domu pobaraszkować. Zobaczymy co w najbliższym czasie uda mi się zrobić :)


Narazie!


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz